Śląskie Centrum Nauki w Mysłowicach?
Od kilku tygodni na łamach "Gazety Wyborczej" oraz śląskich forach internetowych toczy się dyskusja na temat lokalizacji Śląskiego Centrum Nauki. Do dyskusji włączyła się też i nasza redakcja, która zgłosiła inicjatywę zbudowania tego Centrum w naszym mieście.
Wzorem dla budowy takiego centrum jest oczywiście warszawskie Centrum Nauki "Kopernik", które jest jednym z największych atrakcji stolicy. Liczne laboratoria, pokazy naukowe, gdzie każdy odwiedzający może przekonać się jak działają różne urządzenia techniczne czy nawet samemu wywoływać zjawiska atmosferyczne w specjalnym pomieszczeniu. Takiego popularnego ośrodka nauki pozazdrościli stolicy także mieszkańcy Śląska.
Cały projekt budowy śląskiego odpowiednika ruszył kilka miesięcy temu, gdy w Katowicach powstało Towarzystwo na rzecz Budowy Centrum Nauki Skłodowska-Curie. W szeregach towarzystwa są naukowcy i samorządowcy, którzy kierowani są przez profesor fizyki Alicję Ratuszną z Uniwersytetu Śląskiego. Według jej zapowiedzi za parę lat na terenie po kopalni "Katowice" może powstać interaktywne "muzeum wiedzy".
Sprawa lokalizacji centrum utknęła jednak w miejscu za sprawą Arkadiusza Godlewskiego, który prócz sprawowania funkcji prezesa Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku, jest także przewodniczącym katowickiej rady miasta, a w jego ocenie najlepszym miejscem dla Centrum jest właśnie chorzowski park. Do tego zwolennicy budowy Centrum na terenie WPKiW mają mocne poparcie marszałka województwa i lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej.
Część pieniędzy potrzebnych na budowę kosztującą ok. 400 mln zł w ramach projektu kluczowego dla regionu mają dać władze województwa, a resztę dołoży Unia Europejska. Z końcem przyszłego roku zapowiadane jest rozstrzygnięcie konkursu architektonicznego, a Uniwersytet Śląski zobowiązał się przygotować program Centrum. List intencyjny w tej sprawie podpisali dzisiaj marszałek województwa, rektor UŚ, prezes WPKiW oraz prezydent Chorzowa.
Jednak część katowickich radnych nie składa broni i zapowiada walkę o lokalizację w Katowicach. Tymczasem w mediach toczy się dyskusja na ten temat. Niedawno do grona głosów ubiegających się o budowę centrum u siebie dołączyły Bytom oraz Gliwice. Postanowiliśmy i my zabrać głos w tej sprawie.
Trudno już na wstępie nie zgodzić się z tezą Dawida Grabowskiego z Bytomia, iż jeśli wszystkie projekty będą powstawać tylko i wyłącznie w Katowicach, doprowadzimy do dalszego zamierania tkanki miejskiej miast ościennych.
Warto też zwrócić uwagę na dodatkowy aspekt dyskusji, jakim jest tak często powoływana śląska historia, a chodzi tu o grupę najstarszych miast Śląska, do których zaliczają się też Mysłowice.
Będąc aktualnie miastem peryferyjnym Aglomeracji cierpimy tutaj na dodatkową chorobę, jaką jest niewątpliwie brak realizowanych pomysłów na przyszłość miasta. Jedną z niewykorzystanych dotąd szans jest likwidacja w tym roku byłej kopalni "Mysłowice" i związany z tym projekt rewitalizacji terenów pokopalnianych. Z wielu powodów projekt ten od kilku lat pozostaje niestety na papierze.
W chwili gdy rozstrząsana jest kwestia lokalizacji planowanego śląskiego Centrum Nauki, nietrudno nie zauważyć, że projekt ten miejscem i czasem wpisuje się w rewitalizację mysłowickiej byłej kopalni. Za oczywiste można przyjąć korzyści z takiej lokalizacji dla miasta, ale warto też podkreślić, że dzięki położeniu i przedłużeniu Drogowej Trasy Średnicowej przez Mysłowice, a także bliskości autostrady A4, uzyskuje się znakomity dostęp dla wszystkich mieszkańców tak Aglomeracji, jak i całego regionu.
Z dyskusji toczącej się na śląskich forach można wywnioskować, że będąc w chwili obecnej w trudnej sytuacji, Mysłowice nie powinny zapominać o swojej przyszłości, popadając w letarg wychodzenia na zero.








Dodaj komentarz / napisz na forum / dyskutuj na czacie
maks. 500 znaków