Sikający konwojenci uprzykrzają życie
- Czym cieplej na dworze tym bardziej śmierdzi. Nie możemy otworzyć okien, bo ten odór jest nie do wytrzymania - skarżą się pracujący w biurowcu na ul. Wojska Polskiego. Źródłem uprzykrzającego życie zapachu jest pobliski śmietnik, do którego swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają pracownicy firm ochroniarskich.
Konwojenci przyjeżdżają do sąsiadującego z biurowcem Regionalnego Centrum Gotówki. Ruch panuje tu dzień i noc, na dobę przewija się kilkadziesiąt samochodów, w każdym co najmniej dwóch mężczyzn. Panowie na trasie konwoju zatrzymywać się nie mogą, więc jeśli któregoś ?przypili? w aucie, to załatwia się dopiero po dojechaniu do Centrum. A że konwojenci nie mają dostępu do toalety, to robią to w śmietniku.
- Twierdzą, że do budynku nie chcą ich wpuszczać, więc załatwiają się na beton. Nawet jak deszcz spadnie to nie spłucze tego, bo śmietnik jest zadaszony - mówią pracownicy biurowca, którzy po kilka godzin dziennie muszą znosić uciążliwy zapach.
Najprostszym rozwiązaniem jest postawienie na placu przy Centrum przenośnej toalety, ale na "toi toi" ? jak twierdzi dyrektor RCG - nie ma tam raczej miejsca. - Rozważymy to - zapewniła Krystyna Rajzer. Obiecała również, że przekaże szefom grup konwojowych aby konwojenci przestali załatwiać się w śmietniku. (...)
| Po interwencji Tygodnika "Co Tydzień" dyr. RCG zareagowała błyskawicznie, na placu stoi już "toi toi". |








